Terry Szuplat: Sztuka mówienia

Jeśli w Państwa otoczeniu, zwłaszcza w pracy, jest mówca, który „projektuje architektury optymalizacji” albo przemawia w nieskończoność niczym FidelCastro, podarujcie mu „Sztukę mówienia”. Uratujecie sobie i innym wiele cennego czasu.
Mówcy niegdyś
Kiedy uczymy się mówić, nie oznacza to, że automatycznie uczymy się mówić ciekawie. Wydaje mi się, że nauka ładnego wypowiadania się praktycznie zanika. Teraz ponarzekam w stylu: „kiedyś to było, teraz tonie ma”, ale niegdyś retoryka była uznawana za podstawę wychowania obywatelskiego oraz kluczową umiejętność. Tak było w demokratycznych Atenach i republikańskim Rzymie. Tak było w I RP. Oratorstwo (retoryka) w starożytności było sztuką pięknego i perswazyjnego, a więc skutecznego przemawiania. Stanowiło fundament życia publicznego. Rozwinęło się w formach politycznych, sądowych oraz okolicznościowych, opierając na trzech filarach, którymi były: logos (logika), ethos (wiarygodność) i pathos (emocje).
Do najwybitniejszych mówców należeli Demostenes, Cyceron i Katon. Ten pierwszy ponoć uczył się mówić wyraźnie, wkładając sobie do ust kamyki, drugi mawiał, że chętnie oddałby dwa militarne triumfy za dobrze ułożoną mowę, a ten trzeci był tak dobitny, że do dziś używamy jego powiedzenia, że Carthaginem esse delendam, czyli że Kartagina powinna być zburzona.
Podobnie było za czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Mowy w polskim parlamencie stanowiły fundament kultury politycznej szlachty. Łączyły retorykę z bezpośrednim wpływem na stanowienie prawa. Były to wystąpienia często improwizowane, ale oparte na głębokiej znajomości prawa, historii oraz zasad retoryki klasycznej. Przy tym musiały być porywające, by panowie szlachta nie posnęli.
Tragedia, czyli mówcy w XX wieku
Kiedy nastał wiek XX, zrobiło się beznadziejnie i nudniej, bo do władzy dorwali się komuniści, którzy kochali się we własnym głosie, bez żalu rozstając się z logiką i wiarygodnością. Przywódca Chiński przywódca i wyjątkowy zbrodniarz Mao Zedong przemawiał zazwyczaj na sesjach Najwyższej Konferencji Państwowej, gdzie czytał lub wygłaszał referaty trwające godzinami, które później były publikowane w prasie, często po jego własnych poprawkach. Jego aktualny następca Kim kazał niedawno zabić słuchacza, który ośmielił się zasnąć, gdy on raczył przemawiać.
Kuby Fidel Castro słynął z niezwykle długich, emocjonalnych przemówień, trwających często kilka godzin. Jego rekordowe wystąpienie w ONZ w 1960 r. trwało 4 godziny i 29 minut, ale do swoich rodaków zwykł był mówić dłużej.
Wydawało się, że te rekordy nie zostaną pobite, ale w ubiegłym roku w USA demokratyczny senator Cory Booker przemawiał przez 25 godzin i 5 minut, protestując przeciwko działaniom administracji Donalda Trumpa. Wydaje się, że to on na długo zostanie rekordzistą i cieszę się, że nie musiałem być słuchaczem tego wystąpienia.
Co radzi Szuplat
Powyższy bieg przez historyczne płotki uważam za doskonały wstęp do recenzji jak najbardziej współczesnej książki o sztuce przemawiania, której autor pisał przemówienia dla Baracka Obamy.
Autor przekonuje, że nie jest to książka wyłącznie dla polityków, ale dla wszystkich, bo każdemu z nas raz na jakiś czas przychodzi wypowiedzieć się obszerniej, coś zaprezentować, wznieść okolicznościowy toast, wystąpić jako ekspert lub nauczyciel itp. Okazji jest wiele, a dobrych mówców jak na lekarstwo.
Szuplat ma dla nas proste rady. Pokazuje, ilustrując przykładami, jak zbudować każdy element wypowiedzi. Ujął mnie zaleceniem trzymania się reguły: 50–25–25. Dotyczy ona czasu, jaki poświęcić należy na myślenie i zbieranie danych, pisanie i redagowanie. Połowę danego nam czasu powinniśmy przeznaczyć na zastanowienie się, o czym, w jakim celu, do kogo i jak chcemy mówić, na zbieranie danych, faktów, dobrych cytatów. Dopiero potem piszemy, a następnie koniecznie poprawiamy. Skracając. Bowiem nie ma takiej mowy, która nie stałaby się lepsza po skróceniu.
Recenzja to nie miejsce na opisywanie tego, co radzi autor, ale na ogólne wrażenie. Warto się z tą pozycją zapoznać, by wypadać lepiej także w codziennych sytuacjach. Wiele tu porad prostych, niektóre zebrano w tabele. Między innymi warto sobie uświadomić, że zamiast: Projektować architekturę rozwiązania dotyczącego optymalizacji kluczowych kompetencji osób będących obywatelami, lepiej jest: Wymyślić sposób na wzmocnienie mocnych stron ludzi.
Lubomir Baker