Krew nie woda – drugi tom serii J.D. Kirka już dostępny

Krew nie woda – drugi tom serii J.D. Kirka już dostępny
Krew nie woda – drugi tom serii J.D. Kirka już dostępny

Drugi tom już jest. Tak, dokładnie – jeśli po „Stosach kości” obiecywaliście sobie, że to tylko niewinny flirt z nową serią, to mamy dla Was złą wiadomość: właśnie wchodzicie w związek długoterminowy.

Na rynku pojawiła się „Krew nie woda”, czyli kolejna odsłona przygód inspektora Jacka Logana – bohatera stworzonego przez szkockiego autora kryminałów J.D. Kirka. I nie, to nie jest moment, w którym można się elegancko wycofać. To raczej chwila, w której orientujecie się, że „jeszcze jeden rozdział” znów skończy się o drugiej w nocy.

Przypomnijmy tylko, co wydarzyło się przy pierwszym tomie. Nasz redaktor, Lubomir Baker, porównał rozpoczęcie tej serii do zakupu gigantycznej tabliczki czekolady – decyzji z góry skazanej na brak umiaru. I trudno się z nim nie zgodzić. „Stosy kości” okazały się kryminałem zwartym, konkretnym i bez zbędnych ozdobników – takim, który zamiast psychologicznych wykładów daje czytelnikowi czystą przyjemność rozwiązywania zagadki.

Bez rozciągania fabuły do granic wytrzymałości papieru, bez moralizatorskich wycieczek i bez tłumaczenia całego zła świata, za to z dobrze skonstruowaną intrygą, tempem i dialogami, które nie zasypiają w połowie zdania. Baker docenił też coś, co dziś bywa rzadkością: powrót do kryminału, w którym najważniejsze jest pytanie „kto?”, a nie „dlaczego aż tak bardzo”.

I teraz, uzbrojeni w tę wiedzę (oraz lekkie poczucie, że zostaliście ostrzeżeni), możecie śmiało sięgnąć po tom drugi.

„Krew nie woda” zabiera nas nad Loch Ness, gdzie jak się okazuje, potwory wcale nie muszą być legendarne. Mamy ciało, mamy tajemnicę i mamy klimat, który robi się jeszcze gęstszy niż szkocka mgła. Granica między sensacją a prawdą zaczyna się niepokojąco zacierać, a Logan znów musi zrobić to, co wychodzi mu najlepiej: poskładać chaos w logiczną całość.

Jeśli więc po pierwszym tomie pomyśleliście: „to było dobre, ale przecież nie dam się wciągnąć w całą serię” – cóż, Baker uprzedzał.

My tylko dodamy: czasem naprawdę warto zignorować własne rozsądne postanowienia.

Podobne wpisy