Karolina Olejak: Nienawidzę ich!
W tej recenzji „Nienawidzę ich!” najpierw wskażę to, co złe w tej książce, by na koniec ją pochwalić.
Podtytuł brzmi: „To Polacy mówią na terapiach. Reportaż z podzielonego kraju”, co jasno wraz z mocnym tytułem wskazuje, czym zajęła się autorka: polaryzacją polskiego społeczeństwa. We wstępie pisze, że rozmawiała z kilkudziesięcioma osobami, które zwierzyły się jej ze swoich problemów, a ich zarzewiem były podziały polityczne. Jak należy się domyśleć, były to osoby, które poddały się terapii w związku z wypadkami w ich życiu. Dotknęło ich poczucie wyobcowania społecznego, strach przed otoczeniem, nawet rozwody czy potężne zwątpienie w siebie. Autorka stawia tezę, że w diagnozie stanu społecznego pomocna może być teoria Junga o cieniu, który każdy z nas nosi w sobie i są nim, pragnienia oraz emocje, których sami nie akceptujemy. Trywializując: konserwatysta marzy o pozamałżeńskim seksie, a otwarty Europejczyk nie chce, by jego syn był gejem.
Mój zarzut do tej części rozważań autorki dotyczy dwóch faktów. Po pierwsze: jeśli mamy w miarę pasującą teorię, chętnie dobieramy przykłady, które ją potwierdzają. Tak właśnie zrobiła pani Olejak. Po drugie: badała ludzi chodzących na terapie, czyli przypadki skrajne. Czy bazując na ich przykładach możemy wnioskować o ogóle społeczeństwa? Wątpię.
Kolejną kwestią jest nomenklatura. Dwie grupy społeczne nazwała: liberałowie i prawica. Mogła je nazwać, jak chce, bo to tylko kwestia umowna, ale nie bez krótkiej analizy, że w powszechnym rozumieniu oba słowa nie są oczywiste, nie dla wszystkich znaczą to samo. Dla mnie liberałem jest Janusz Korwin-Mikke, który za nic nie mieści się w grupie określonej tym mianem przez autorkę.
Nie zgadzam się z tym, co autorka nazwała archetypem. Definicję podała prawidłową, ale wypełniła ją treścią przesądu. Cytuję dla przykładu: „Archetypem prawicowca będzie więc silny mężczyzna, który kieruje się darwinistycznymi postawami”. „Z drugiej strony archetypem liberała jest osoba, która ponad wszystko umiłowała wolność. (…) Często bezrefleksyjnie i z postawą protekcjonalną wskazuje na wyższość tego, co zagraniczne, wobec tego co narodowe”. Sami Państwo mogą ocenić, czy to archetyp, czy stereotyp.
Absolutnie nie mogę się zgodzić z tezą autorki, że prawicowcy i liberałowie na równi są zagubieni i nie wiedzą, co jest dobre, a co złe. Wierzę, że sumienie mają wszyscy, ale nie wszyscy z niego korzystają. Zasady dekalogu, których nie odrzucają nawet ateiści, tworzą normę etyczną Polaków od pokoleń. Trudno więc mówić, że Polacy mają trudności w rozpoznaniu dobra i zła.
Autorka porusza kwestię elit. Twierdzi, że już się one nauczyły, by nie wyrażać swojej wyższości publicznie. Zabawne jest to, że nie sugeruje, iż tej wyższości się wyzbyły. Zaś z faktem, że jej nie podkreślają, nie mogę się zgodzić. „Kiedyś na Mazury przyjeżdżała Osiecka, a teraz każdy cham” – to parafraza artykułu ogólnopolskiego dziennika elit z tegorocznych wakacji. Przykłady można mnożyć.
Bardzo mnie dziwi, że rozważając tzw. elitarność i co ona znaczy współcześnie, autorka nie sięgnęła do historii. Pisze m.in. o Warszawie i Warszawiakach, nie analizując składu społecznego stolicy, w której Warszawiaków jak na lekarstwo, za to dzieci i wnuków komunistów oraz współczesnych prowincjuszy mnóstwo. Upraszczając temat, zaniedbując badanie przyczyn, nie dojdziemy do sedna, ani nie zrozumiemy, co się z Polakami dzieje.
Na koniec obiecana pochwała. Karolina Olejak podjęła się tematu bardzo trudnego i bardzo ważnego dla współczesnych Polaków. Chciałbym, by wytknięte przeze mnie wady jej publikacji nie zniechęciły jej do drążenia tematu. Tytuł „Nienawidzą ich!” doskonale oddaje uczucia dwóch obozów politycznych, publicyści piszą „dwóch plemion” w Polsce. Nie lubię tego określenia, ale trzeba zacząć o tym mówić, sprawę badać, by z tej matni wyjść. Autorka wykonała pionierski krok.
Lubomir Baker