Joe Hill: Król Smutek
Najpierw przydługi wstęp, a potem dopiero recenzja właściwa, bo bez tego chyba nie umiem wyjaśnić, co czuję po lekturze 860 stron tej kunsztownie wydanej księgi. Na pierwszym roku historii uczono mnie, jak czytać źródła. I tak prof. Wipszycka kazała studentom czytać „Iliadę”, by szukać konkretnych informacji. Mnie trafiło się zadanie: „zgromadzenia”, więc czytałem epos, by…