Fejkowa historia świata. 101 rzeczy, które jednak się nie zdarzyły

Recenzja książki Jo Hedwig Teeuwisse „Fejkowa historia świata. 101 rzeczy, które jednak się nie zdarzyły”

Propaganda, manipulacja i bezczelne oszustwa istniały na świecie zawsze. Jednak ludzi uczono, by nie wierzyli w byle bzdurę, by byli dociekliwi, sprawdzali, nie dawali wiary byle komu. Dziś żyjemy w świecie, w którym szkoły i uczelnie już tego nie uczą, wypuszczają w świat absolwentów z papierem i pustką w głowie. Dominującą narrację podtrzymują osobniki, delikatnie mówiąc, niezbyt wykształcone i nieszczególnie mądre. Rozwój związany z internetem, social mediami i AI sprawił, że techniki manipulacji stały się niemal nieograniczone. Można ludziom wmówić wszystko.

Na tym tle Jo Hedwig Teeuwisse, która w internecie znana jest jako The Fake History Hunter, jest redaktorem rzeczywistości, który z pasją walczy z często bardzo fantazyjnymi przekłamaniami. Jak pisze wydawca, łowczyni fejków zajmuje się historią od ponad 20 lat i od tylu lat studiowała ją, wykładała i prowadziła badania. Jej specjalnością jest życie codzienne średniowiecznej Europy, realia lat 30. i 40. XX w. oraz historia przestępczości. Jako konsultantka i badaczka historyczna współpracowała z muzeami oraz przy produkcji filmów dokumentalnych i fabularnych, a także programów telewizyjnych.

Działając niczym archeolog faktów, przekopujący się przez warstwy narracyjnego gruzu, Jo Hedwig Teeuwise zebrała w tej książce 101 fejkowych informacji, z którymi spotyka się ona i każdy z nas może się zetknąć, na przykład zwiedzając różne zamki i dowiadując się, że schody budowano dla praworęcznych obrońców (fejk), oglądając egipskiego Sfinksa, któremu Napoleon nie odstrzelił nosa, mimo że przewodnicy mogą tak mówić, albo wtedy, gdy oglądamy kotki w internecie i zobaczymy najstarszą fotografię kota, która najstarszą nie jest. Sprawy, jakimi zajmuje się badaczka, są różnego kalibru: od obozów koncentracyjnych, przez hełmy wikingów i ich pochówki, gobelin, który nie jest gobelinem, po pierwszą na świecie miss, która nie była wcale pierwsza.

Każda z nich przedstawiona jest najpierw jako treść, którą możemy napotkać, a potem następuje jej obnażenie, demistyfikacja. Autorka precyzyjnie wskazuje, jak docierała do prawdy, opisując, gdzie ją znalazła (źródła, informatorzy, metody poszukiwań). Dzięki temu opowiada bardzo ciekawe historie i co najważniejsze – sprawdzone.

Część z poruszanych przez nią spraw może wydawać się nieoczywista, bo nigdy o nich nie słyszeliśmy, jak na przykład pewna pewna angielska wyliczanka, która podobno opowiada o dżumie, choć tak wcale nie jest. Gobelin, który nie jest gobelinem, w polskiej historiografii występuje jako tkanina z Bayeux, więc nie ma tu fejku, ale poczytać i tak było warto, bowiem ciekawe jest samo dochodzenie do prawdy. Cieszy mnie, że autorka poruszyła temat naszego niedźwiedzia Wojtka, który dotarł z polskimi żołnierzami pod Monte Cassino, a przez jakichś nieuków jest pokazywany w niemieckim okopie. Bardzo podobały mi się fragmenty dotyczące rzekomej nędzy, ciemnoty i brudu w średniowieczu (lubię tę opokę i bolą mnie krzywdzące o niej opinie).

Książka kończy się listą fejkowych informacji, których w tej książce nie zweryfikowano i autorka zachęca do samodzielnych poszukiwań (tę o słuchowisku radiowym „Wojna światów” Wellsa, które wywołało panikę wśród ludzi, z pewnością sprawdzę). Są też wskazówki, jak i gdzie szukać informacji sprawdzonych i wiarygodnych. Autorka radzi także, jak mądrze korzystać z Wikipedii. Całość to dobra, miejscami zabawna, ale przede wszystkim pouczająca lektura. Jak podkreśla Łowczyni Fejków, jak poczytamy i coś zapamiętamy, będziemy mieli czym błysnąć wśród znajomych. Ten rodzaj snobizmu – na wiedzę – bardzo popieramy. Może dobrym pomysłem byłoby umieszczenie tej książki na liście lektur szkolnych, by pokazać młodzieży, że świat nie jest taki prosty, jakim go influencerzy przedstawiają, oraz że można własnoręcznie dokopać się do naprawdę fascynujących odkryć.

Lubomir Baker

Podobne wpisy