Czytamy, ale bez pośpiechu. Za to Mróz biegnie sprintem

Raport Badania Czytelnictwa w Polsce
Raport Badania BN czytelnictwa w Polsce

Gdyby mierzyć kondycję czytelnictwa w Polsce pulsem – lekarz powiedziałby: „stabilny, bez zmian, proszę obserwować”. Oto w 2025 r. dokładnie 41 proc. Polek i Polaków zadeklarowało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy przeczytało przynajmniej jedną książkę. Ani więcej, ani mniej niż rok wcześniej. Można powiedzieć: literacka równowaga – połowa społeczeństwa czyta, druga połowa… daje książkom przestrzeń do odpoczynku.

Co więcej, elitarna grupa „czytających regularnie”, czyli tych, którzy połknęli co najmniej siedem książek rocznie, również trzyma poziom: 7 proc. To trochę jak klub maratończyków w świecie spacerowiczów.

Nie ma co się jednak oszukiwać: choć bez umiejętności czytania trudno dziś funkcjonować, książki nie są królową wszystkich form kontaktu ze słowem. Konkurencja jest spora – od ekranów po „skróty myślowe” w mediach społecznościowych. Czytanie książek nigdy nie było zajęciem masowym i wszystko wskazuje na to, że nadal pozostaje raczej wyborem niż obowiązkiem.

Najwięcej czytają ci, którzy muszą albo właśnie się przyzwyczajają. Uczniowie i studenci prowadzą w tym rankingu z wynikiem 64 proc. Nie chodzi tylko o przymus lekturowy – szkoła i studia to też czas, kiedy człowiek łapie bakcyla ciekawości świata. Potem bywa różnie: wśród absolwentów uczelni czyta już 54 proc., czyli wciąż nieźle, ale jednak z lekkim spadkiem tempa. Wniosek? Im dłużej siedzisz w edukacji, tym większa szansa, że książka zostanie z tobą na dłużej – trochę jak dobry nawyk, który trudno zgubić.

Ciekawostka, która nikogo specjalnie nie zaskakuje: kobiety czytają więcej niż mężczyźni (47 proc. do 34 proc.). Co ważne, rzadziej porzucają książki po zakończeniu edukacji. Jeśli więc książki mają swoich najwierniejszych fanów, to statystycznie częściej są to fanki – czytelniczki.

Nałóg wyniesiony z domu

Jednak czytelnikiem nie zostaje się przypadkiem. Nikt nie rodzi się z powieścią w dłoni. To raczej efekt środowiska: jeśli w domu były książki, jeśli rodzice czytali, jeśli biblioteka nie była egzotycznym miejscem – szanse na popadnięcie w czytelniczy nałóg rosną. Nie będzie przesadą porównanie, że czytanie to trochę jak język, łatwiej go przyswoić, gdy się nim mówi od dziecka.

Z wiekiem bywa trudniej i niekoniecznie dlatego, że litery się zmniejszają, ale dlatego, że życie przyspiesza, a krąg znajomych się stabilizuje. Mniej nowych ludzi, mniej nowych inspiracji, ale książka częściej przegrywa z codziennością.

Geografia też ma znaczenie. Najwięcej czytelników znajdziemy w dużych miastach, zwłaszcza tych powyżej pół miliona mieszkańców. Na wsiach i w mniejszych miejscowościach czyta się rzadziej, choć i tu są wyjątki, zwłaszcza w okolicach dużych metropolii, gdzie mieszka sporo osób dojeżdżających do pracy wymagającej wyższego wykształcenia.

Co właściwie czytamy?

Tu robi się ciekawie. Prym wiodą kryminały i sensacja – literatura, która łączy ludzi ponad podziałami. Zaraz za nimi romans i obyczajówka, domena głównie kobiet, krążąca w obiegu znajomych, bibliotek i poleceń z mediów społecznościowych. Fantastyka z kolei częściej trafia w ręce mężczyzn, szczególnie tych młodszych, i chętnie przenosi się na czytniki oraz ekrany.

Są też klasyki: te szkolne i „ważne”, które wielu z nas czytało z obowiązku, ale niektórzy wracają do nich z własnej woli.

Współczesna literatura ambitna? Tu zainteresowanie jest bardziej niszowe (14 proc.), a gusta rozproszone. Choć nazwiska takie jak George Orwell, Jakub Żulczyk czy Szczepan Twardoch nadal potrafią przebić się do szerszej świadomości.

Nie brakuje też fanów non-fiction – historii XX w., reportaży, biografii. To czytelniczy odpowiednik „oparte na faktach” zawsze znajdzie swoją publiczność. Co z poradnikami? Te mają się świetnie: są kupowane, darowywane, rzadziej wypożyczane, bo kto by oddawał przepis na lepsze życie?

To, na co wszyscy czekamy

Po raz siódmy z rządu ranking najchętniej czytanych pisarzy otwiera Remigiusz Mróz. (W 2018 r. był na drugiej pozycji). Siedem kolejnych lat na szczycie to nie tylko kwestia strategii czy „wyczucia rynku” – to także dowód rzemiosła, które po prostu działa. Remigiusz Mróz nie utrzymałby tej pozycji tak długo, gdyby jego książki nie dostarczały czytelnikom dokładnie tego, czego szukają: dobrze skonstruowanej fabuły, wyrazistych bohaterów i napięcia, które nie siada po kilku rozdziałach.

Warto to powiedzieć wprost: jego sukces nie polega na tym, że pisze „łatwiej”, tylko że pisze skuteczniej. W literaturze gatunkowej – zwłaszcza kryminale i sensacji – to ogromna umiejętność. Utrzymać tempo, nie pogubić wątków, budować serie, do których chce się wracać, i jednocześnie nie nużyć czytelnika powtarzalnością – to nie jest coś, co wychodzi przypadkiem.

Remigiusz Mróz trafił w bardzo konkretny punkt: jego książki są przystępne, ale nie banalne; dynamiczne, ale nie chaotyczne; seryjne, ale jednak rozwijające się. To sprawia, że dla wielu czytelników staje się autorem „pierwszego wyboru” – takim, po którego sięga się bez większego zastanowienia, bo wiadomo, że nie zawiedzie.

I tu dochodzimy do sedna fenomenu: jego popularność nie wynika z braku alternatyw, tylko z tego, że w swojej kategorii wypada co najmniej tak dobrze jak konkurencja – a często po prostu stabilniej. Czytelnicy nagradzają tę przewidywalną jakość i konsekwencję.

Dlatego siedem lat dominacji można czytać nie jako ciekawostkę statystyczną, ale jako sygnał: w Polsce istnieje ogromna rupa odbiorców, którzy chcą literatury sprawnej, angażującej i „czytalnej” – a Remigiusz Mróz jest jednym z tych, którzy potrafią im to dostarczyć bez zadyszki.

Kto poza Mrozem?

Oto lista pisarzy, którzy zajęli w badaniu pozycje od 2-10: Stephen King, Henryk Sienkiewicz, J. K. Rowling, Andrzej Sapkowski, Bolesław Prus, Katarzyna Bonda, Nicholas Sparks, George Orwell. Spoza nazwisk będącymi ewidentnie pokłosiem lektur szkolnych (kamyczek do ogródka ministerstwa edukacji: czytanie lektur czymś jednak skutkuje) warto zwrócić uwagę na świeżą popularność Ewy Woydyłło (miejsce 20.) oraz Sławomira Gortycha (miejsce 22.), a także na obecność w rankingu Joanny Kuciel-Frydryszak (13.), Małgorzaty Oliwii Sobczak (16.), Katarzyny Grocholi (23.) i Katarzyny Michalak (24.) oraz Jakuba Żulczyka (27.).

Bez pośpiechu

Podsumowując: Polska czyta… ale bez pośpiechu. Stabilnie, selektywnie i na własnych zasadach. Książka nie jest już oczywistym wyborem, ale wciąż ma wierne grono odbiorców. I może właśnie w tym tkwi jej siła – że nie musi konkurować ze wszystkim, tylko trafia do tych, którzy naprawdę chcą ją otworzyć.

Magdalena Mądrzak

Materiał opracowano na podstawie skróconego raportu (pełny nie był jeszcze dostępny) Biblioteki Narodowej z dorocznego badania czytelnictwa w Polsce.

Podobne wpisy